Z racji krótkiego opisu osobistych zainteresowań na stronie prezentującej moją sylwetkę zawodową, rozpocznę od tego co łączy moją działalność zawodową i sferę aktywności prywatnej, a mianowicie od szeroko pojętego pozyskiwania, przetwarzania i analizy danych.
Zainteresowanie pozyskiwaniem, przetwarzaniem i analizą danych miało początek oczywiście w pracy zawodowej. Otrzymałem zadanie oswojenia sztucznych sieci neuronowych by zbadać możliwości ich zastosowania do analizy specyficznych danych laboratoryjnych i w związku z tym gorączkowo poszukiwałem masowych danych choć trochę związanych z budownictwem. Dane te zamierzałem zaprezentować sztucznym sieciom neuronowym, ale problem tkwił właśnie w masowości. Masowych danych nie było i nie miałem szans na szybkie ich uzyskanie. Wówczas uświadomiłem sobie, że dziś, w trakcie rewolucji Internet of Things, masowe dane czekają na nas właściwie wszędzie (choć nie zawsze są tak zupełnie do końca związane z budownictwem). Moim źródłem danych okazał się inteligentny rower, czyli rower, który mógł (za pośrednictwem mojej komórki) połączyć się z odpowiednimi usługami chmury obliczeniowej i raportować im swoją bieżącą pozycję GPS. Mój dobry stary „góral” zapewne dziwił się, skąd nagle u niego ta „inteligencja” i dlaczego w nieskończoność jeździmy tą samą trasą po mieście, zamiast jak dotąd po coraz to piękniejszych leśnych zakamarkach, ale uzyskane w ten sposób dane stopniowo, dzień po dniu, przejazd po przejeździe, nabierały charakteru danych masowych. Można już było zacząć się nimi zajmować i stopniowo prezentować je sieci neuronowej, która miała z nich wydobyć co najmniej czyste złoto, albo i coś więcej. Mówiąc najkrócej – udało się oswoić sieci neuronowe i zaprząc je do pracy. Okazało się przy tym (i to było dla mnie ogromnym zaskoczeniem), że proces wyszukiwania źródeł danych, tworzenia procedur związanych z pobieraniem danych, ich eksploracją i w końcu wizualizacją wyników stał się dla mnie interesujący również poza pracą. Po uświadomieniu sobie tego faktu postanowiłem się z tym pogodzić. Dokształciłem się w tym kierunku i teraz próbuję zgrać ze sobą mój cały obszar zainteresowań.

Zainteresowania wymagające przebywania na świeżym powietrzu postaram się zaprezentować w miarę chronologicznie. W wieku czterech lat zostałem wysłany na naukę pływania w ramach rehabilitacji po operacji chirurgicznej i te kilka miesięcy zajęć na basenie na zawsze zaszczepiło we mnie absolutną i nieokiełznaną chęć jak najbliższego kontaktu z wodą. Chęć ta obejmuje zarówno pływanie naśladujące lepiej lub (częściej) gorzej profesjonalne style pływackie, jak i żeglarstwo czy kajakarstwo.
Żeglarstwo uprawiam już od ponad czterdziestu lat. Początkowo typowe żeglarstwo turystyczne (głównie Wielkie Jeziora Mazurskie i Jeziorak) stopniowo przekształciło się w żeglarstwo „hotelowe” (i po kilku przygodach na ciepłych morzach południa Europy wróciło „do macierzy”, na najbliższe sercu Wielkie Jeziora Mazurskie i Jeziorak).
Zainteresowanie kajakarstwem odziedziczyłem po Rodzicach. W kajaku czułem się „jak w domu” od wczesnego dzieciństwa. Początkowo rekreacyjne, stopniowo przekształciło się w turystyczne (wielodniowe spływy zarówno rzekami oraz ciekami, jak i jeziorami), pozwalając na poznawanie również tych mniej oczywistych zakątków naszego Regionu.


Keja na przystani w Kietlicach nad jeziorem Mamry
Czy naprawdę istnieje świat poza wodą?
Cóż, skoro istnieje Święty Mikołaj …
Moje zainteresowania środowiskiem innym niż woda początkowo (we wczesnym dzieciństwie) skoncentrowane były na jeździe rowerem. Początki nie były łatwe, ale warto było uczyć się tej sztuki, ponieważ eliminowała konieczność przemieszczania się pieszo …

I tu z pomocą przyszła moda na nordic walking, czyli narciarstwo biegowe bez nart. Właściwie jest to pierwsza aktywność fizyczna z jaką mam do czynienia, zupełnie pozbawiona wad.

… dopiero po jakimś (dość długim) czasie zorientowałem się, że raczej nużąca mnie na co dzień czynność chodzenia czy truchtania może sprawiać (choćby w formie rajdów pieszych) ogromną frajdę. Ba! Okazało się, że po lądzie można poruszać się jeszcze przyjemniej, uzbroiwszy się w rozmaite gadżety w rodzaju nart czy (nawet) samych kijków …
Narciarstwo biegowe (a właściwie narciarstwo szurane, w porywach chodzone) jest moim ulubionym rodzajem narciarstwa od wielu lat. Pozwala na wielokilometrowe spacery obszarami leśnymi, w praktyce bez obecności innych ludzi, za to zadziwiająco często w towarzystwie leśnych zwierząt: dzików, saren, jeleni, lisów, a nawet łosi. Czasami te spotkania powodują, że leniwe narciarstwo szurane nagle staje się rześkim narciarstwem biegowym. Niestety, warunkiem koniecznym do tych wypraw jest śnieżna zima, a jej występowanie w ostatnich latach nie jest zjawiskiem nadzwyczaj regularnym.

Zainteresowania kameralne (lub choćby częściowo kameralne) obejmują …
… od zawsze książki. Rozmaite. Czytane absolutnie nałogowo. Niemal natychmiast po rozpoczęciu czytania przestaję widzieć litery, a zaczynam oglądać film. Moja wyobraźnia w tej dziedzinie działa bez zarzutu i do dziś czasami boję się czytać (dobre) horrory. Ciekawe, że ten sposób czytania zupełnie nie dawał się zastosować do lektur pozycji szkolnych i akademickich. Tu niemal zawsze rysunek czy schemat był na jednej stronie, a jego opis na innej, no i kiedy czytałem opis, najczęściej ani trochę nie pamiętałem już rysunku.

fot. Maciej Kastner „Wierzby”
… i w końcu (choć wcale nie najmniej ważne) gotowanie. Bardzo lubię gotować i potrafię zjeść to, co ugotowałem, choć mam stałe i mocno ugruntowane przekonanie, że najsmaczniejsze są te potrawy, które ugotuje nam ktoś inny. Jedyną wadą tej doskonałej zabawy jest, wciąż dla mnie niezrozumiała, potworna ilość brudnych naczyń, jaką po wszystkim zastaję w kuchni (i okolicach). Ech!

… od wielu lat fotografię. Nie tylko te samodzielnie pstrykane zdjęcia, mające ilustrować sytuacje, w które częstokroć wpędzamy się sami podczas naszych wycieczek, wypraw i eskapad. Nadzwyczajną – i rosnącą z każdym rokiem – przyjemność sprawia mi oglądanie fotografii wykonanych przez „artystów od fotografii”, od pokoleń prezentujących swoje prace w albumach i na wystawach, ostatnio zaś coraz częściej w sieci. Nie ma znaczenia tematyka tych dzieł, ani rodzaj stosowanych technik fotograficznych (choć od wielu lat zachwycam się fotogramami wykonanymi techniką gumy arabskiej).
… od wielu lat muzykę (biernie i odrobinę czynnie). Szukam i słucham utworów z różnych gatunków muzyki: począwszy od piosenki turystycznej, studenckiej i szantowej, po muzykę barokową, szczególnie wykonywaną na instrumentach z epoki, nierzadko w nowoczesnych, np. jazzowych aranżacjach. Poniższe przyciski pozwolą odtworzyć w YouTube próbki muzyki, która „mi w duszy gra”.
